Spotkanie I - 27.09.2012 r.
"Ławeczka" A.Gelmana
Aleksander Gelman był przypisywany jeszcze do niedawna do nurtu „neoprodukcyjnego”. Jego wczesne sztuki, takie jak „Protokół pewnego zebrania partyjnego”, „Sprzężenie zwrotne” czy „My, niżej podpisani” – rozgrywały się zwykle na placach wielkich budów socjalizmu, w dyrektorskich gabinetach i lokalach terenowych komitetów partyjnych. Tłem dialogu i perypetii bohaterów były dygnitarskie biurka, stoły prezydialne pokryte obowiązkowo zielonym suknem oraz „rekwizyty” rodem ze świata przemysłu ciężkiego – traktory, ciężarówki, spychacze...
Główne role grali w tych dramatach zwykle ludzie ze świecznika społecznego – dyrektorzy, brygadziści, sekretarze partii. Stanowiło to logiczną konsekwencję artystycznego credo Gelmana, który wielokrotnie twierdził, że interesują go przede wszystkim konflikty na styku „ekonomiki i moralności, ekonomiki i sumienia”.
Już w tych debiutanckich sztukach późniejszy autor „Ławeczki” ujawnił sporą zręczność w konstruowaniu intrygi, a także rzetelność i emocjonalne zaangażowanie w poruszaną problematykę. Z biegiem czasu Gelman zaczął obdarzać swych bohaterów bogatszym życiem wewnętrznym. Ich świat nie ograniczał się wyłącznie do pracy. Gelman począł pokazywać również ich uwikłanie w życie rodzinne, często pełne bolesnych spięć i gorzkich rozczarowań. Tak było np. w dramacie „Sami, ze wszystkimi”.
W kontekście wcześniejszych dokonań artystycznych Gelmana „Ławeczka” stanowi wyjątek. Jest to sztuka kameralna, wręcz intymna. Jej bohaterowie są przeciętni, niczym nie wyróżniają się z tłumu. On pracuje jako kierowca podmiejskich autobusów, ona czuwa nad jakością skarpetek w przedsiębiorstwie odzieżowym. Dla żadnego z nich praca nie jest misją ani powołaniem, jak u wcześniejszych Gelmanowskich bohaterów. Traktują ją wyłącznie jako źródło utrzymania.
Obydwoje nie są pierwszej młodości, obydwojgu życie raczej się nie ułożyło. Ich spotkanie w parku jest przypadkowe, lecz zarówno jedno, jak i drugie przyszło tu w tym samym celu – znalezienia partnera do erotycznej przygody, która ubarwiłaby szarą egzystencję, pozwoliła choć na chwilę zapomnieć o samotności.
Rozmowa bohaterów staje się dla Gelmana pretekstem do prześwietlenia ich powikłanej psychiki. Do ukazania wewnętrznej walki, lęku przed otwarciem się i potrzeby akceptacji własnego „ja” przez drugiego człowieka. W ujęciu Helmana „parkowy romans” Jej i Jego jest nie tylko poruszającą, tragikomiczną opowieścią o poszukiwaniu miłości. Staje się także wielką metaforą związku między kobietą i mężczyzną.
Janusz Gajos i Joanna Żółkowska dali popis aktorskiego kunsztu. Zwłaszcza rola Gajosa, stwarzająca większe możliwości interpretacyjne, zyskała aplauz krytyki i publiczności. Aktor mistrzowsko pokazał powolne obnażanie się swego bohatera, który bezlitośnie przyciskany do muru przez partnerkę zrzuca kolejne maski, wyzbywa się kolejnych póz, by wreszcie w przejmującym monologu odsłonić całą prawdę o sobie.
Przedstawienie Macieja Wojtyszki jest przeniesieniem – cieszącej się wielkim powodzeniem – inscenizacji z Teatru Powszechnego w Warszawie. Dla potrzeb Teatru Telewizji spektakl zrealizowano w plenerze – w autentycznym parku, wśród zieleni drzew i śpiewu ptaków. Mimo zmian scenograficznych i ograniczenia pola odbioru do ram zakreślonych okiem kamery, realizacja zachowała wiele z niepowtarzalnej urody wersji teatralnej.
źródło:http://www.tvp.pl/kultura/teatr/teatr-telewizji/archiwum/laweczka/597099
A.P.