W pączku róży
czar ukryty.
W pączku róży
kropla rosy.
W pączku róży
cień purpury.
W pączku róży
promień złoty.
Więc przytulę go do twarzy,
musnę płatkiem usta twoje,
w rozmarzeniu tęsknej duszy
oddam róży serce moje.
A gdy rankiem czar już pryśnie
pączek róży w wazon wstawię
i… o marzeniach zapomnę.
M. Komsta
Maria Komsta – Poetka, malarka, florystka, matka i babcia.
Wyznaje, iż światem stworzonym przez Boga kierują proste zasady uniwersalnej miłości i ładu.
Jak sama mówi, Jej przygoda ze sztuką zaczęła się z chwilą wyrażania pierwszych dziecięcych spostrzeżeń na urokliwych terenach wschodniej Lubelszczyzny.
Jako kolejna córka w rodzinie nie stała się pupilką rodziców. Wręcz odwrotnie - czuła się niechciana i brzydka. Grono przyjaciół znalazła wśród skowronków, biedronek i wszelkich innych stworzeń z pól, łąk i lasów. To one były pierwszymi słuchaczami poezji mówionej i śpiewanej. Kolejnym gronem wdzięcznych słuchaczy dziecięcej poezji, tworzonej od ręki, były starsze obce osoby, ze wzruszeniem przygarniające drobną szczebioczącą dziewczynkę. To wtedy autorka przeżyła swoje pierwsze występy na podwórku lub łonie przyrody. Za chwile wzruszeń, którymi obdarzała była zwykle nagradzana cukierkami, owocami albo innymi łakociami.
Później nastał czas szkoły. Młodzieńczej, a potem dojrzałej miłości. Rodzina, dzieci, obowiązki, choroby i szare zwykłe dni. W końcu znalazła sposób na szarość i zwyczajność. Poezja, malarstwo, suszenie ziół i kwiatów, układanie bukietów.
Życie jak to życie – bywa szybkie i szalone albo nudne i leniwe. Częściej bure niż kolorowe. Ale od czego pasje? Jeden mały wierszyk, albo jeden nawet kwiat potrafią dodać blasku każdej chwili dnia. Pani Maria zrozumiała to już dawno.
Od kilkunastu lat pokazuje swoje prace i czyta swoje wiersze w różnych przyjaznych miejscach. Cieszy ją, że ktoś się wzruszy lub zachwyci, ktoś się uśmiechnie, ktoś zagadnie. Każdy spotkany człowiek jest tajemnicą i obietnicą i każdy chroni w sobie skarby wszechświata.