W dniach 18 i 19 czerwca br. Społeczeństwo Kozienic włączyło się w ogólnopolskie obchody 600-lecia bitwy pod Grunwaldem. Organizatorami obchodów w naszym mieście byli: Urząd Miejski w Kozienicach, Starostwo Powiatowe oraz Zarząd Elektrowni „Kozienice” SA.
Ideą, która przyświecała organizatorom, było przypomnieć lub poinformować szerszą publiczność o wkładzie ziemi kozienickiej w grunwaldzką Viktorię. Tak, tak, nie ma tu żadnego przekłamania. W latach 1409 i 1410 na polecenie króla Władysława Jagiełły w puszczy kozienickiej, wchodzącej wówczas w obręb borów radomskich - w wielkiej tajemnicy – trwały bardzo intensywne prace. Starosta radomski Dobrogost Czarny z Odrzywołu, doglądał  budowy ponad półtorej setki łodzi i około 500 m. drewnianych  pomostów. Pracami kierował Mistrz Jarosław.

Pod koniec czerwca 1410 r. elementy konstrukcji spławiono Wisłą na północ, 30 czerwca - w pół dnia - elementy połączono ze sobą pod Czerwińskiem, tworząc pontonowy most, po którym polskie rycerstwo z taborami przeprawiło się przez Wisłę, z zamiarem marszu na Malbork w celu zdobycia krzyżackiej fortecy.
            
Wojska krzyżackie wspierane przez doborowych rycerzy z całej Europy oczekiwały polskich rycerzy w Ziemi Chełmińskiej na lewym brzegu Wisły, przewidywali, że Jagiełło będzie szukał brodu i wtedy wojsko z marszu stanie się łatwym łupem. Wielkim zaskoczeniem dla wielkiego Mistrza Ulryka Von Jungingen, była informacja, której zrazu nie dowierzał, że Polacy pod Czerwińskiem przez niewiadomo jak wyrosły nagle most, przeszli Wisłę suchą nogą i opanowują ziemie będące w jego władaniu.
          
Krzyżacy szybko przeprawiają się przez Wisłę, ale teraz nie mają już dogodnej pozycji, gonią połączoną pod Czerwińskiem armię polską, litewską i ruską, by spotkać się z nią pod wioską Grunwald, w miejscu wyznaczonym przez Jagiełłę.

 Co było dalej, wie każde polskie dziecko. My, mieszkańcy kozienickiej ziemi, w tych dniach chcieliśmy przypomnieć, że odległe od miejsca działań wojennych, tereny północnej ziemi sandomierskiej miały w zdarzeniach sprzed sześciuset lat istotne znaczenie. To tu zbudowano most, który ze względu na swą długość, precyzyjne dopasowanie elementów i czas zestawienia, stanowił cud techniki owego czasu, o którym w swej sławnej Kronice Jan Długosz napisał: „…most nigdy przedtem nie widziany,  na podporach z łodzi…” W puszczy kozienickiej odbyły się też wielkie łowy w celu aprowizacji polskiego wojska.

W celu zobrazowania tych, jakże odległych, a jednak pamiętnych wydarzeń Biblioteka Publiczna w Kozienicach i Towarzystwo Miłośników Ziemi Kozienickiej zorganizowała sesję popularno-naukową, podczas której znani historycy starali się przybliżyć tamten czas i dziejowe znaczenie rozgrywających się wypadków. Prof. Henryk Samsonowicz mówił ze zwykłą sobie swadą o roli Grunwaldu w historii Polski, Europy i Kościoła, natomiast prof. Jan Tyszkiewicz przedstawił znaczenie gospodarcze puszcz królewskich w średniowieczu i początki kolonizacji w puszczy kozienickiej. Dr Andrzej Stańczyk z Politechniki Warszawskiej (Wydział Dróg i Mostów)  przedstawił swoją hipotezę jak mógł wyglądać zbudowany w Kozienicach* most (* oczywiście nie należy zapominać, że Kozienice były wówczas dopiero osadą z królewskim dworem myśliwskim, zlokalizowanym w obrębie dzisiejszego zespołu pałacowo-parkowego). Teksty wykładów zostaną opublikowane w przygotowywanym XXII zeszycie Ziemi Kozienickiej.

Pani Burmistrz Małgorzata Bebelska - główny dowodzący obchodami jubileuszu - zadbała, by po uroczystościach pozostał trwały ślad w postaci rekonstrukcji jednego przęsła mostu i zbiorowego pomnika, grupy ważnych osobistości tamtej epoki: Króla Władysława Jagiełły na koniu, Zbigniewa Oleśnickiego, Dobrogosta Czarnego, Mistrza Jarosława oraz zapewne tutejszych: kowala i cieśli, których rękami most ten został wykonany.

Pomnik ustawiony w pałacowym parku przez wiele lat będzie przypominał, że na naszej ziemi bywał i Król i Starosta Dobrogost i Mistrz Jarosław. Autorami założeń ideowo historycznych pomnika i fragmentu mostu są Janusz Pulnar i Tadeusz Derlatka.

Obchodom towarzyszyły wesołe zabawy: zawody smoczych łodzi i kajaków (jezioro kozienickie i teren Ośrodka Sportu i Rekreacji),  turnieje rycerskie i pokaz sprawności (rzut toporem, strzelanie z łuku i katapulty, prezentacja wystrzałów z replik dawnych bombard – na terenie zespołu parkowego).  Można było cośkolwiek przenieść się w klimat tamtych lat przyglądając się odtwarzanym warsztatom: garncarza, płatnerza, mincerza, kucharza, kata. Biblioteka i TMZK wystawiła stoisko z książkami regionalnymi, a PIT z mapami, przewodnikami i widokówkami. Można było skosztować jadła rycerskiego: żurku, krup, klusek z grzybami, chleba ze smalcem, pikantnej słoniny i popić ciemnym domowym piwem lub kwasem chlebowym. Niektórzy raczyli się miodem z pasieki p. Witka Adamskiego. I ja tam byłam, miód i kwas piłam….

Wieczorem klimat imprezy uległ zmianie za sprawą wystawionej w plenerze opery Stanisława Moniuszki „Straszny Dwór”. Scenę ustawiono w opróżnionym pałacowym basenie, gmach urzędu i boczne skrzydła stanisławowskiego pałacu stanowiły doskonałą scenerię.

Zdaje się, że magiczna atmosfera miejsca udzieliła się słuchaczom i artystom (chór, soliści, balet i orkiestra – razem 95 osób), pomimo trudności z odpowiednim nagłośnieniem tego teatru, publiczność reagowała żywo, nagradzając wykonania gromkimi brawami.

Jak dobrze, że po szczęku oręża, oddano głos Muzom i mogliśmy posłuchać pięknej polskiej muzyki.

Organizatorom dziękujemy. 

Na obejrzenie zdjęć zapraszamy do galerii.

Elżbieta Stąpór